czwartek, 14 czerwca 2012
Szedł człowiek przez labirynt, musiał przemieszczać się w nim skacząc przez kamienie, bo strumień wody był tak głęboki, że nie chciał się utopić. Kamieniom można zaufać dzięki nim, człowiek miał możliwość przeżyć, po drodze łapał owoce, którymi się karmił i był ogromnie szczęśliwy, że on jako zwykły człowiek otrzymał od losu taki dar. Był tak z siebie dumny i zadowolony, że opowiadał, każdej napotkanej osobie jak to można zdobywać owoce swą ciężką pracą. Pewnego dnia człowiek nie zauważył, iż zamiast kamienia pod jego nogami zaczęły się pojawiać pnie drzew. Ich zdradziecki charakter nie pozwolił na kontynuację jego drogi, człowiek poślizgnął się i wpadł do wody. Był przerażony, przecież dostał owoce, a tu nagle wpada do wody?. Zapomniał, że nie każdy owoc jest przeznaczony dla niego, nie każdy owoc był prawdziwym owocem. Pod wodą będąc widział mętne postacie przekierowujące się by wyjść. Jego myśli kłóciły się jedna z drugą i kolejną i dziesiątą. Człowiek już podtopiony kieruje się by znaleźć wyjście, nagle widzi, że nie którzy są tam również przez niego. Na samym końcu końców podniósł głowę do góry i ujrzał dłoń. Wyszedł.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz